czwartek, 22 września 2016

Rozluźnienie w Aikido

Na początek proponuję poniższą lekturę...

Synonimy do słowa „rozluźnienie”


Czytając powyższe natrafiamy na "harmonia wewnętrzna" a czy to przypadkiem nie to czego poszukujemy w Aikido ? Czy to nie składnik( Ai ), który dopiero w połączeniu z Ki oraz Do powoduje, że to czego próbujemy się nauczyć to właśnie AiKiDo. A może zapominamy o tym lub wygodniej o tej harmoni nie myśleć ? W Aikido stworzono wiele hermetycznych systemów w których komunikacja możliwa jest tylko wtedy kiedy znamy dany system a co jeśli wyjdziemy poza niego. Czy wtedy Aikido jako sztuka walki funkcjonuje ? Sądzę, że nie. A wszystko przez to, że poszukiwanie w aikido pozbawione jest Ai, które zamienione zostało na płynność techniczną w danej "zamkniętej" formie. Spróbujcie podczas treningu zmienić atak na wcześniej nie ćwiczony a zobaczycie na ile wcześniej uzyskana mistrzowska biegłość techniczna się przydaje...         

piątek, 8 kwietnia 2016

Yokomen Uchi - Ikkyo

Yokomen Uchi czyli uderzenie biegnące po łuku w bok głowy. W związku z tym, że uderzenie to jest ściśle związane z użyciem miecza to i jego przebieg jak i wykonanie bardzo przypomina cięcie mieczem.
Powierzchnią uderzającą jest kant dłoni po stronie małego palca ( uderzenie drugą stroną to Haito, patrz karate), kciuk schowany do wewnątrz, strona grzbietowa dłoni w jednej linii z przedramieniem. Proste prawda ?

A teraz techniki bazowe czyli kihon ćwiczone w Aikido z tego ataku.

Weźmy na tapetę Yokomen Uchi - Ikkyo Ura Waza.

W formie dla początkujących zwykle jest to wejście ciałem w stronę ręki atakującej, wykonując jednocześnie Ikkyo Undo oraz Tsugi Ashi(krok dostawny), następnie zmiana ręki która jako pierwsza miała kontakt z ręką atakującą oraz obrót na nodze wykrocznej(przedniej). Już połowa sukcesu....
Dalej idąc, czyli odchodząc nieco od formy podstawowej próbujemy nie zatrzymywać ataku a połączyć ruchy atak-obrona.
Następny krok Tori(broniącego się) to próba nie oddzielania rąk od ruchu centrum(najprościej mówiąc bioder), który to ruch powoduje nieobracanie się na nodze wykrocznej przy zupełnym odciążeniu nogi zakrocznej(tylnej) i robienie na niej swoistego piwotu a ciągły lub prawie ciągły kontakt obu stóp z podłożem.
Poszukiwania takiego połączenia centrum - technika oczywiście wpływają na poprawę jakości techniki a nie tylko ćwiczenia formy pokazowej. Ruch staje się efektywny a nie tylko efektowny przy jednoczesnym minimalizowaniu napięć, które towarzyszą nam przy wykonywaniu techniki siłowo z pominięciem ruchu centrum.
 
Jeśli opisany prze ze mnie ruch pójdzie Wam tak gładko jak mnie pisanie o nim jest już nieźle ;)

Powodzenia w dalszym studiowaniu. 

Cdn.

środa, 6 kwietnia 2016

Siła

Kolejny temat, który co chwila mnie dotyka to siła ! Siła, siła i jeszcze raz siła.

Powszechna w technikach siła, niszcząca , powodująca kontuzje, mniejsze lub większe uszkodzenia partnera z którym ćwiczymy. Oby tylko na chwilę, na jeden czy dwa treningi ale gorzej jeśli na miesiąc, dwa czy pół roku.
Dlaczego tak się dzieje i dlaczego podczas seminariów (nie z moim nauczycielem) nie słyszę ani słowa na ten temat ? Dlaczego często ćwicząc z zaawansowanymi "hakamowcami" mam wrażenie że chcą mnie dobić do tatami i to możliwie jak najszybciej. Wykazać, że dla słabych nie ma tu miejsca a jakieś tam głupie korzystanie z siły ataku to tylko teoria a w praktyce to niepotrzebne.

Skąd się to bierze , czy z tego, że naturalną reakcją obronną organizmu jest jego spięcie ? A czy przypadkiem w procesie treningowym nie powinniśmy próbować integrować się możliwie najbardziej z atakiem, pochłaniać go i mieć przekonanie, że Aikido, Judo czy Jujitsu to właściwie to samo. A może przedrostek Ju jest już niepotrzebny i zostaje nam już tylko rozwijanie swoich mięśni do granic możliwości, chorując ciągle na "niespełnienie" swoich sportowych ciągot do rywalizacji ?!

Pewnie, że jeśli założymy krótką czasową perspektywę treningową może taki delikwent wytrzyma rygor treningowy i pożyje jeszcze trochę w zdrowiu oczywiście już po zakończeniu przygody z Aikido lub innym sportem czy sztuką walki.

Popatrzmy na japońskich czy ogólnie azjatyckich mistrzów oraz na europejskich. Widzicie różnicę ?
Często widzimy w TV obrazki kiedy to grupa 70-80 latków wykonuje codziennie powtarzaną gimnastykę z radością i bez przymusu. Chcielibyście tak móc w tym wieku ? Zostawcie więc nadmiar siły już teraz, na przyszłość...

    

wtorek, 5 kwietnia 2016

Mistrzów poszukiwania

Chwila o poszukiwaniu swojego Mistrza.

A któż to taki, może silny, może doskonały technicznie, łysy lub z siwą głową a może po prostu z czarnym pasem na biodrach a może tylko przystojny :) ?

W moim mniemaniu to ktoś, kto daje mi szansę na własne poszukiwania a nie tłamsi swoją "silną osobowością" nie dając szans na własne myślenie oraz negując wszystko co technicznie robisz bo "przecież zawsze może być lepiej".

Wykonujesz swoje techniki na miarę swoich doświadczeń i możliwości. Dlaczego tego nie doceniać, dlaczego negować, dlaczego nie pozwalać sobie na pochwały wysiłku włożonego w uzyskanie umiejętności posługiwania się biegle swoim ciałem (razem z głową). 

Czy to może kompleksy związane z brakiem poczucia własnej wartości, które najłatwiej zagłuszyć i nie dopuścić do siebie myśli, że mój uczeń może się starać i w końcu może być lepszy ode mnie samego ?

Jak wykształcić w procesie treningowym nie tylko dobrego technicznie podopiecznego ale również pewnego co do własnych możliwości, co do kierunku który wybrał, co do wiary, że poprzez trening wzmacnia się osobowościowo a nie tylko cieleśnie ?

Dlaczego pozwalamy wielu aikidokom na pełną autonomię dopiero po 20 lub 30 latach treningu nadając im 4 czy 5 dan ?  Dlaczego !?

Kiedyś podczas swojej wizyty w Jeleniej Górze Imamura sensei powiedział mi że jeśli uważamy , że to co robimy na macie jest jedyne i niepowtarzalne jest to problem Ego....

W dzisiejszych czasach bardzo trudno o mistrza a nie tylko propagatora ikkyo i irimi nage w stu wariantach. Dlaczego ? Na to pytanie już sami sobie odpowiedzcie.

        

niedziela, 3 kwietnia 2016

Praca nad kata dori

Dzisiaj trochę techniki a konkretnie praca nad uchwytem Kata dori.


Kata dori czyli uchwyt za ramię(na wysokości barku) jedną ręką zwykle w pozycji gyaku hanmi czyli lustrzanej.
Wyobraźmy sobie, że osoba atakująca prowadzi swoją rękę w ataku w linii prostej w kierunku barku i natrafia na "skałę". Co wtedy się dzieje ? Zapewne odbija się od niej i na tym akcja się kończy.
Co jednak jeśli "skała mięknie " i absorbuje w pełni energię, którą dawał atakujący ?
Wtedy zapewne dochodzimy do ciekawszego rozwiązania jeśli chodzi o strategię Aikido ponieważ zgodnie z zasadą Aiki wykorzystujemy siłę atakującego i zwracamy ja przeciw niemu.
 Oczywiście jeśli w naszym treningu nie jesteśmy zaślepieni chęcią pokonania "wroga" a raczej pracy nad sobą, swoimi odruchami, swoim oddechem jednym słowem tym czym zająć się powinniśmy odrzucając zupełnie chęć wygranej a przekuwając tą chęć w "oswojenie agresji".

Po ostatniej próbie treningowej takiego właśnie wykonywania technik u większości ćwiczących okazało się, że takie wykonania połączone ze świadomym oddechem nie są gorsze jakościowo, dają mniejsze zmęczenie, większe czucie partnera, niższy poziom agresji w wykonywanych technikach jak i większe zadowolenie z wykonywanych powtórzeń.

Są oczywiście dwa rodzaje treningu tj. "przez nogi" oraz "przez głowę". Pierwsza forma to kilka lat "naparzania" techniki do utraty tchu, do całkowitego zmęczenia materiału aż poczujemy 2 formę kiedy to siły brak, siłowania też a technika jednak "idzie" czyli zrozumiemy zasadność wykonywania takich "bezsiłowych" rozwiązań.

Wiadomo powszechnie, że nic nie dzieje się od razu więc teraz pozostaje tylko wytrwać w poszukiwaniach tego rodzaju nie wracając do siłowych rozwiązań technicznych.

Kończę, życząc wytrwałości !   
 
   

 

czwartek, 5 listopada 2015

Shodanów ciąg dalszy

Kolejne Sho - dany jak w tytule to oczywiście kolejne osoby z Seizan Dojo, które zaliczyły ten ostatni - pierwszy stopień. 
Ostatni oczywiście jeśli chodzi o stopnie uczniowskie a pierwszy mistrzowski. Większość zainteresowanych już to wie ale przypomnieć nie zaszkodzi.
Pamiętam swój pierwszy egzamin mistrzowski sprzed kilkunastu lat, zdawany przed Yokota sensei z Hombu Dojo. Egzamin ciekawy ponieważ mimo obecności wielu kolegów z jednego Dojo, żaden nie zechciał być moim Uke.... Kto wtedy miał "większego stresa" ? 
A no właśnie dojeżdżamy do celu mojego wywodu, w którym to chcę powiedzieć, że praca w Aikido to nie indywidualna praktyka ale praca zespołowa. Niby to oczywiste ale pytanie jak grupa ta współpracuje ze sobą, jak funkcjonuje na tatami i po za nią. Czy jest to kolektyw czy też może zbiorowisko indywidualistów mających w głębokim poważaniu innych współćwiczących ?
I znów powrót do mojego egzaminu, kiedy większość ćwiczących w tym czasie to ludzie stosunkowo młodzi lub bardzo młodzi. Jasne w związku z tym, że podstawowym czynnikiem motywującym były umiejętności techniczno - fizyczne. Mocniejsi zostawali, słabsi kończyli przygodę z treningiem. Czy był to sport !? Drogą eliminacji dojdziemy do tych, którzy powinni stanąć na podium a najlepiej do 25 roku życia ? A co z resztą ? 

A kto w dzisiejszym świecie zwraca uwagą na zdrowie trenujących, może w "seniorach" tak, kiedy jesteśmy zawodowcami ale wcześniej, po co ! Dlaczego tak wielu trenujących sztuki lub sporty walki kończy swoją przygodę po dojściu do swojego pierwszego stopnia mistrzowskiego a znam takich wielu i to nie tylko w aikido ? Czy to wierzchołek góry ?

Aikido jest "sztuką walki" i jak ktoś kiedyś mi powiedział, nie każdy tą "sztuką" może się zajmować ! Sztuka to "coś" co próbujemy osiągnąć ale w tym wypadku nie "po trupach". Jest to proces, którego końca nie należy szukać. W moim pojęciu jeśli będziemy mieli taki do tego stosunek wtedy zrozumiemy znaczenie słowa Shodan. 

Miłego kolejnego pierwszego treningu...

   

piątek, 5 czerwca 2015

Style w Aikido

Style w Aikido ? Zastanawiające że takowe się pojawiają w literaturze, filmach i na plakatach ponieważ O'Sensei nie prezentował żadnego stylu, żadnej formy i żadnej techniki....

Bezpośredni uczniowie O'Sensei ponieśli w świat różne rodzaje i różne rozwiązania i naleciałości techniczne a zależne one były od czasu w którym studiowali u O'Sensei. Literatura w tym zakresie wymienia co najmniej kilkanaście różnych styli i szkół np. Aikikai, Aikibudo, Yoseikan, Yoshinkan, Tomiki, Tendo Ryu, Iwama Ryu i inne.

  
Oczywiście, że zostało to wszystko na potrzeby nauczania skodyfikowane, uporządkowane i wiemy co i jak mamy wykonać na treningu jak i egzaminie. Prezentujemy sami jakieś nazwane wcześniej techniki i uczymy się ich dniami, miesiącami i latami.
  
Rzecz jasna możemy tkwić w tych formach, zadanych ruchach lub też poszukać tego co proponował O'Sensei czyli ruchu bez oporowania, ruchu bez formy, ruchu możliwie jak najbardziej naturalnego jednym słowem...siebie.
  
Od jakiegoś czasu za sprawą Philipp'a Orban'a czyli mojego nauczyciela mam okazję takich właśnie, bazujących na naturalnych odruchach technik próbować.
  
Są trudne żeby nie powiedzieć że bardzo trudne. Trzeba złamać w sobie wiarę , że technika w jakiejś konkretnej formie to to czego szukamy i że egzaminy w których musieliśmy zaliczyć jakieś konkretne techniki to nie stracony czas. 
  
Żeby było jasne, nie neguję treningu poprzez naukę form ponieważ pozwalają nam one na utrzymanie w ryzach wszystkiego co robimy na poziomie technicznym i mamy w związku z tym odnośnik, mamy do czego wrócić lub od czego zacząć.  

Teraz nadszedł czas na poszukiwanie w sobie, głębiej, nie na pokaz trzymając prosty kręgosłup w każdej postaci czego i Wam życzę.