Wyczytałem ostatnio , że studenci 3 roku akademii wychowania fizycznego skłonni są oceniać w ok. 80 % poziom sprawności ogólnej stopniami szkolnymi. Co ciekawe w przewadze są to ludzie mający własne doświadczenia w klubach sportowych. Jak więc pokazują badania a dotyczą jakby nie było studentów, którzy za chwilę zaczną kształtować postawy innych związane z kulturą fizyczną i jej wpływem na życie, wygląda to marnie. Ta mierność potwierdzana jest kolejnymi badaniami tym razem satysfakcji uczniów z prowadzonych lekcji i pokazują dobitnie że są dla nich po prostu nudne jak flaki z olejem. Niby 45 min a faktycznie ok. 30 minut odliczając sprawy organizacyjne, tyle zostaje na przeprowadzenie lekcji. Jak w tak krótkiej jednostce czasowej zrobić coś porządnie nie pomijając wszystkich elementów które lekcja zawierać powinna ? Nie wiem.
Ratunkiem są oczywiście treningi, zajęcia , warsztaty i inne ćwiczenia pozalekcyjne ale to chyba przede wszystkim nauczyciele powinni kształtować zainteresowanie u uczniów kulturą fizyczna i tłumaczyć im zasadność podejmowania działań związanych z utrzymaniem swojego ciała a w konsekwencji i ducha w lepszej kondycji.
W mojej opinii nie chodzi tu o zarzynanie kolejnych pokoleń młodych ludzi treningiem, który powoduje u nich tylko przeciążenia, zakwasy, urazy i ból a w konsekwencji odejście od uprawianej dyscypliny i być może na dłuższy czas niechęć do podejmowania aktywności fizycznej a tłumaczenie jak ważny jest to element naszego życia przekonywać nikogo nie trzeba.
niedziela, 12 października 2014
czwartek, 29 maja 2014
Shodan rozpoczęcie czy koniec ?
Nie tak dawno bo na początku maja moi uczniowie mieli sposobność zdawać swój pierwszy egzamin mistrzowski. Wypada wymienić ich tutaj z imienia i nazwiska co też czynię :
Shodan to rozpoczęcie drogi a nie jej zakończenie i to już w nieco innym wymiarze, spokojniej, bez ciśnienia. I ta zmiana jest widoczna jest już na następnym treningu a niby nic nie mogło się zmienić w tak krótkim czasie. A jednak, pewność siebie i wiara we własne możliwości wzrasta i jest przenoszona automatycznie na współćwiczących którzy też chcieliby taki stan-stopień uzyskać.
A teraz trochę mniej słodko.
Częściowo już kiedyś o tym pisałem w jednym z postów chyba o tytule "Na co to komu" a rzecz w stopniach mistrzowskich, które to przynajmniej teoretycznie powinny powodować większe zrozumienie(o ile wcześniej to nie nastąpiło) tego co robimy a może nawet zapoznanie się ponownie z etymologią słowa Aikido.
Dla mnie osobiście doprowadzenie kogoś do stopnia mistrzowskiego to nie tylko pokazanie mu jak i gdzie postawić stopę lub jak unieść rękę ale przede wszystkim związek międzyludzki w którym to próbujemy znaleźć metodę na dotarcie do ucznia i przekazanie mu w optymalny sposób swojej wiedzy. I nie jest to manipulacja nim do swoich osobistych celów....
Zapewne rozumienie zasad aikido i poczucie, że ich przestrzeganie buduje a nie niszczy i że jest jednym z fundamentów powinno wszystkich, którzy nazywają siebie samych Mistrzami natchnąć do etycznych, przejrzystych relacji z innymi chodzącymi po tym samym tatami, mieście czy kraju.
Jak powiedział Ajschylos "Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią."
Pytam zatem Mistrzów początek czy koniec ?
- Dorota Pędziwiatr 1. Dan
- Dariusz Tkaczyk 1. Dan
- Marek Romaniuk 1.Dan
- Tomasz Tułacz 1.Dan
Shodan to rozpoczęcie drogi a nie jej zakończenie i to już w nieco innym wymiarze, spokojniej, bez ciśnienia. I ta zmiana jest widoczna jest już na następnym treningu a niby nic nie mogło się zmienić w tak krótkim czasie. A jednak, pewność siebie i wiara we własne możliwości wzrasta i jest przenoszona automatycznie na współćwiczących którzy też chcieliby taki stan-stopień uzyskać.
A teraz trochę mniej słodko.
Częściowo już kiedyś o tym pisałem w jednym z postów chyba o tytule "Na co to komu" a rzecz w stopniach mistrzowskich, które to przynajmniej teoretycznie powinny powodować większe zrozumienie(o ile wcześniej to nie nastąpiło) tego co robimy a może nawet zapoznanie się ponownie z etymologią słowa Aikido.
Dla mnie osobiście doprowadzenie kogoś do stopnia mistrzowskiego to nie tylko pokazanie mu jak i gdzie postawić stopę lub jak unieść rękę ale przede wszystkim związek międzyludzki w którym to próbujemy znaleźć metodę na dotarcie do ucznia i przekazanie mu w optymalny sposób swojej wiedzy. I nie jest to manipulacja nim do swoich osobistych celów....
Zapewne rozumienie zasad aikido i poczucie, że ich przestrzeganie buduje a nie niszczy i że jest jednym z fundamentów powinno wszystkich, którzy nazywają siebie samych Mistrzami natchnąć do etycznych, przejrzystych relacji z innymi chodzącymi po tym samym tatami, mieście czy kraju.
Jak powiedział Ajschylos "Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią."
Pytam zatem Mistrzów początek czy koniec ?
niedziela, 25 maja 2014
Głowa w dół
Dawno nic nie było ponieważ piszę "do szuflady".
Pamiętam jak dawno temu(jak mówi moja córka "w karbonie") podczas przygotowań do pokazu moi młodsi koledzy(teraz już ze stopniami mistrzowskimi) i koleżanki z maty wchodząc na nią(matę) tego samego dnia 20 a może 24 raz mieli głowy opuszczone w dół jak za przeproszeniem stado głodnych koni co mój nauczyciel oczywiście zauważył i odpowiednio opisał. Sytuacja ta i postawy niektórych osób pokazywały ni mniej ni więcej co powoduje w naszej psychice fizyczne zmęczenie i jak wpływa na możliwość kontynuowania treningu.. Dlaczego o tym piszę ano dlatego, że właśnie to fizyczne zmęczenie i walka z własną niemocą buduje nas. Nie istotne jest tutaj jak wiele technik, wysokich rzutów oczywiście obowiązkowo widowiskowych wykonamy a raczej to jak bardzo umiemy utrzymać skupienie podczas treningu. Skupienie to powoduje, że dostrzegamy szczegóły demonstrowanych technik, ruchów i detali technicznych. Życzę więc utrzymania skupienia przez cały trening a wtedy być może głowa nie będzie tak szybko opadać w dół ...
Pamiętam jak dawno temu(jak mówi moja córka "w karbonie") podczas przygotowań do pokazu moi młodsi koledzy(teraz już ze stopniami mistrzowskimi) i koleżanki z maty wchodząc na nią(matę) tego samego dnia 20 a może 24 raz mieli głowy opuszczone w dół jak za przeproszeniem stado głodnych koni co mój nauczyciel oczywiście zauważył i odpowiednio opisał. Sytuacja ta i postawy niektórych osób pokazywały ni mniej ni więcej co powoduje w naszej psychice fizyczne zmęczenie i jak wpływa na możliwość kontynuowania treningu.. Dlaczego o tym piszę ano dlatego, że właśnie to fizyczne zmęczenie i walka z własną niemocą buduje nas. Nie istotne jest tutaj jak wiele technik, wysokich rzutów oczywiście obowiązkowo widowiskowych wykonamy a raczej to jak bardzo umiemy utrzymać skupienie podczas treningu. Skupienie to powoduje, że dostrzegamy szczegóły demonstrowanych technik, ruchów i detali technicznych. Życzę więc utrzymania skupienia przez cały trening a wtedy być może głowa nie będzie tak szybko opadać w dół ...
sobota, 8 lutego 2014
Im dalej w las
Im dalej w las tym więcej....zrozumienia. A tu kuku, nic z tego. Kolejna obserwacja tym razem konkretnych technik bo eri dori -shiho nage oraz eri dori - kote gaeshi przyniosła..... niemożność wykonania zadanej techniki. Dla znających temat niby wszystko jasne ale jest jedno ale ! Bez reakcji atakującego w trakcie trwania ruchu obronnego technika okazuje się awykonalna. Jest ona(technika) wykonywana na rękę nie trzymającą kołnierza(eri) i w momencie zadawania atemi(uderzenia) brak jest reakcji w postaci zasłonięcia twarzy. Oczywiście atemi(uderzenia we wrażliwe miejsca) jest normalną sprawą w sztukach walki i na tym elemencie moglibyśmy zakończyć ale przecież aspirujemy wszyscy do tego żeby wykonywać technikę wręcz bezdotykowo... Sądzę, że często ten brak reakcji spowodowany jest brakiem koncentracji podczas treningu, rozbieganymi myślami nie ukierunkowanymi na technikę, na współćwiczącego. Niestety ma to swoje konsekwencje. Jakie ? niech każdy odpowie sam na to pytanie.
Postrzeganie
Dzisiaj trochę o postrzeganiu.Oczywiście o postrzeganiu w aikido, postrzeganiu postaw, technik, ruchu, idei, ceremoniału, zasad i w końcu nauczycieli. Często nam uczącym wydaje się, że to co prezentujemy i nakłaniamy do powtórzeń jest dziecinnie proste wręcz banalne. A jakie są fakty ? Ano takie, że nasze demonstracje często są poparte 15 -20 letnim stażem treningowym, lub większym. W związku z tym nasza biegłość techniczna w związku z kilku tysięcznymi powtórzeniami ruchu zwykle jest większa. Chcemy też często, żeby nasi uczniowie powtarzali je w ten sam sposób co z oczywistych względów nie jest możliwe.
Obserwuję takie odczucia niezrozumienia podczas seminariów, które często odbieramy jako "przegadane", sądzimy że niewiele wnoszą w nasz trening i wtedy okazujemy znudzenie, brak skupienia i zainteresowania...
To znudzenie ze względu na niezrozumienie tłumaczeń nauczyciela(np. moje dawne staże z Kanetsuka sensei) w konsekwencji rodzi mega znudzenie.
Oczywiście często też oburzamy się kiedy dla odmiany nauczyciel zaczyna swoje demonstracje od np. Tai No Tenkan Ho czy innych podstawowych ruchów bo te przecież już doskonale, wręcz "perfekcyjnie" znamy.
W moim mniemaniu każdy uczeń bez względu na staż treningowy(a szczególnie od etapu wysokich stopni uczniowskich) powinien w technikach poszukiwać... siebie. Nie starać się na siłę w taki sam sposób, wręcz przez kalkę powtarzać zaobserwowany wcześniej ruch ale modyfikować go do własnych potrzeb a może bardziej możliwości. Oczywiście mogę założyć że wszyscy trenujący mają 180 cm wzrostu, super sprawność fizyczną i blond włosy ale chyba się mylę.
Obserwuję takie odczucia niezrozumienia podczas seminariów, które często odbieramy jako "przegadane", sądzimy że niewiele wnoszą w nasz trening i wtedy okazujemy znudzenie, brak skupienia i zainteresowania...
To znudzenie ze względu na niezrozumienie tłumaczeń nauczyciela(np. moje dawne staże z Kanetsuka sensei) w konsekwencji rodzi mega znudzenie.
Oczywiście często też oburzamy się kiedy dla odmiany nauczyciel zaczyna swoje demonstracje od np. Tai No Tenkan Ho czy innych podstawowych ruchów bo te przecież już doskonale, wręcz "perfekcyjnie" znamy.
W moim mniemaniu każdy uczeń bez względu na staż treningowy(a szczególnie od etapu wysokich stopni uczniowskich) powinien w technikach poszukiwać... siebie. Nie starać się na siłę w taki sam sposób, wręcz przez kalkę powtarzać zaobserwowany wcześniej ruch ale modyfikować go do własnych potrzeb a może bardziej możliwości. Oczywiście mogę założyć że wszyscy trenujący mają 180 cm wzrostu, super sprawność fizyczną i blond włosy ale chyba się mylę.
środa, 6 listopada 2013
Kamae czyli 3maj się
Kamae
http://en.wikipedia.org/wiki/Kamae
Dzisiaj o kamae(postawie), które ćwiczę i zapominam o nim i znów ćwiczę i znów zapominam. O kamae, które nie jest niczym nadzwyczajnym a jednocześnie jakże trudnym do wykonania. Dlaczego o tym ? Ano dla tego, że pojmuję aikido jako powód do rozwoju lub inaczej do zachowania zdrowia i jeśli to możliwe do jego polepszenia. Ale co z tego jeśli często zapominamy o kamae czyli postawie - podstawie. Podstawie, która nie towarzyszy nam tylko podczas treningu dwa a może 3 razy w tygodniu przez 2 godziny ale ciągle. Stosując celowe ćwiczenia równoważne oraz elongacyjne dostrzegam jak wiele osób (łącznie za mną) mimo wieloletniego uprawiania różnych form ruchu ma aparat ruchowy do d....
Oczywiście są siłownie, fitness kluby, baseny i inne przybytki służące poprawie zdrowia ale czy na pewno ? Oczywiście że tak ! Bo lepiej robić coś rzadko niż wcale. Zająłem się więc akcją pod tytułem "bądź prosty" co wielu przyjęło nie tylko w procesie treningowym i dostrzegło jak trudne jest to zajęcie trzymać się prosto przez godzinę, dwie lub więcej dziennie nie mówiąc już że stale. Spróbujcie sami a nóż przyda się w przyszłości...
A w załączniku definicja prawidłowej postawy ciała, trzeba spełnić tylko kilka warunków.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawid%C5%82owa_postawa_cia%C5%82a
http://en.wikipedia.org/wiki/Kamae
Dzisiaj o kamae(postawie), które ćwiczę i zapominam o nim i znów ćwiczę i znów zapominam. O kamae, które nie jest niczym nadzwyczajnym a jednocześnie jakże trudnym do wykonania. Dlaczego o tym ? Ano dla tego, że pojmuję aikido jako powód do rozwoju lub inaczej do zachowania zdrowia i jeśli to możliwe do jego polepszenia. Ale co z tego jeśli często zapominamy o kamae czyli postawie - podstawie. Podstawie, która nie towarzyszy nam tylko podczas treningu dwa a może 3 razy w tygodniu przez 2 godziny ale ciągle. Stosując celowe ćwiczenia równoważne oraz elongacyjne dostrzegam jak wiele osób (łącznie za mną) mimo wieloletniego uprawiania różnych form ruchu ma aparat ruchowy do d....
Oczywiście są siłownie, fitness kluby, baseny i inne przybytki służące poprawie zdrowia ale czy na pewno ? Oczywiście że tak ! Bo lepiej robić coś rzadko niż wcale. Zająłem się więc akcją pod tytułem "bądź prosty" co wielu przyjęło nie tylko w procesie treningowym i dostrzegło jak trudne jest to zajęcie trzymać się prosto przez godzinę, dwie lub więcej dziennie nie mówiąc już że stale. Spróbujcie sami a nóż przyda się w przyszłości...
A w załączniku definicja prawidłowej postawy ciała, trzeba spełnić tylko kilka warunków.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawid%C5%82owa_postawa_cia%C5%82a
wtorek, 29 października 2013
Polaków rozmowy poza matą...
Ostatnie rozmowy z zainteresowanymi rozwojem fizycznym, szczególnie dzieci i młodzieży oraz spojrzenie na dzieciaki ślizgające się po ławce, przechodzące przez tunel zrobiony z kawałka materiału i skaczące w worku z uśmiechem na twarzy i jednocześnie zawzięciem w działaniu i dążeniu do jak najlepszego wyniku w zawodach natchnęło mnie refleksją, nie jest źle !
Nie jest źle i nie jest prawdą, że dzieci nie mają ochoty się ruszać a dorośli im tego nie umożliwiają. Dzieci potrafią, chcą i lubią a i są dorośli, którzy zajmują się od wielu lat sportem i ciągle są pasjonatami tego co robią czyli zaszczepiania w młodych ludziach bakcyla zwanego ruch, miło patrzeć.Sądzę, że tylko takie przykłady i tacy pasjonaci nie spowodują degradacji fizycznej młodego pokolenia co oczywiście pociąga za sobą konkretne skutki społeczne i zdrowotne. Jak to mówiła Pani Dyrektor w LO "nie sama głowa chodzi do szkoły", pamiętajmy o tym...
A teraz powrót na matę. Rozważając trening, jego zasadność jako formy budującej ogólnie pojęte zdrowie oraz ogólnie pojętą postawę i to głównie i młodzieży i dorosłych trzeba uzmysłowić sobie że bez współpracy uke-tori (mimo treningu sztuki walki) nic nie będzie. I myślę tu o szczególnej współpracy, w której atakujący daje broniącemu się powód do rozwoju technicznego jak i rozwoju w wielu innych sferach i zupełnym nieporozumieniem jest (szczególnie w aikido) dać powód do rozwoju a potem w trakcie trwania treningu zabrać ten powód czyli atak. Nie istnieje sztuka walki bez ataku. Nie ma też jedynej słusznej i zawsze działającej techniki ponieważ tutaj właśnie występuje współzależność.
Ale rozwój nas jako ludzi jest możliwy i to ciągły, trzeba mieć tylko wolę i chęć do rozwoju mimo wieku, stażu na macie i stopnia. Być może przemyślenie tej współzależności uchroni wielu z nas od niepotrzebnych urazów, kontuzji i w konsekwencji przerwy w treningu a może i w życiu zawodowym. Pomyślnego dialogu na tatami życzę...
Nie jest źle i nie jest prawdą, że dzieci nie mają ochoty się ruszać a dorośli im tego nie umożliwiają. Dzieci potrafią, chcą i lubią a i są dorośli, którzy zajmują się od wielu lat sportem i ciągle są pasjonatami tego co robią czyli zaszczepiania w młodych ludziach bakcyla zwanego ruch, miło patrzeć.Sądzę, że tylko takie przykłady i tacy pasjonaci nie spowodują degradacji fizycznej młodego pokolenia co oczywiście pociąga za sobą konkretne skutki społeczne i zdrowotne. Jak to mówiła Pani Dyrektor w LO "nie sama głowa chodzi do szkoły", pamiętajmy o tym...
A teraz powrót na matę. Rozważając trening, jego zasadność jako formy budującej ogólnie pojęte zdrowie oraz ogólnie pojętą postawę i to głównie i młodzieży i dorosłych trzeba uzmysłowić sobie że bez współpracy uke-tori (mimo treningu sztuki walki) nic nie będzie. I myślę tu o szczególnej współpracy, w której atakujący daje broniącemu się powód do rozwoju technicznego jak i rozwoju w wielu innych sferach i zupełnym nieporozumieniem jest (szczególnie w aikido) dać powód do rozwoju a potem w trakcie trwania treningu zabrać ten powód czyli atak. Nie istnieje sztuka walki bez ataku. Nie ma też jedynej słusznej i zawsze działającej techniki ponieważ tutaj właśnie występuje współzależność.
Ale rozwój nas jako ludzi jest możliwy i to ciągły, trzeba mieć tylko wolę i chęć do rozwoju mimo wieku, stażu na macie i stopnia. Być może przemyślenie tej współzależności uchroni wielu z nas od niepotrzebnych urazów, kontuzji i w konsekwencji przerwy w treningu a może i w życiu zawodowym. Pomyślnego dialogu na tatami życzę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

