Dzwoni mężczyzna i pyta czy może dołączyć do trenujących ale nie wie czy nie jest za stary. Pytam a ile ma Pan lat, odpowiedź 30. No tak, mówię sarkastycznie to już powinien Pan do ZUS-u się zgłosić po świadczenie.
I kolejny telefon i kolejne pytanie czy mogę jeszcze dołączyć do grupy (a marzec chyba więc nie koniec sezonu), tylko wie Pan ja nie wiem czy dam radę i dalej ciągnie bo chyba nie dam jednak ...
A na koniec pyta mnie uczeń już nie młody, jeszcze nie trup czy może zdawać egzamin, ja na to że oczywiście a On bo wiesz ja chyba nie umiem...Myślę a skąd wiesz skoro nie spróbowałeś.
Kończąc ten wywód to co, kiedy i jak zaczniecie zależy od Was samych a nie od innych więc nie wahajcie się tylko róbcie to, pracujcie ciężko i realizujcie swoje marzenia !!!
Piłka po Waszej stronie.
piątek, 17 maja 2013
środa, 1 maja 2013
wtorek, 30 kwietnia 2013
po przerwie
Rozpocząłem a potem....przerwa jak widać dosyć długa.
Trenuję, czytam(czasem) i rozmawiam z uczniami, mistrzami, rodzicami na temat ogólnie pojętego sportu i co ?
TRAGEDIA i jeszcze raz TRAGEDIA ponieważ trenerzy, instruktorzy nierzadko z wieloletnim doświadczeniem zakładają, że ich młody podopieczny zostanie zawodowym aikidoką, karateką czy też koszykarzem( i nie mówię tu o zakupach w biedronce). A czy zostanie ? Oczywiście nie lub 1 na 1000 rozpoczynających swoją przygodę.
Co więc mnie przeraża ? a no fakt wąskiej specjalizacji i chęci uzyskania medalu, trofeum, wyniku kosztem zdrowia bo to przecież mało ważne. Ze strony rodziców próba wysyłania dziecka 6 razy w tygodniu na trening, często będącego w fazie intensywnego wzrostu. Ze strony trenerów wysyłanie na zawody, turnieje i inne bo przecież najlepszy i to nic że ma "skatowane" treningiem kolana, on przecież da drużynie zwycięstwo !!!
Powiecie mądrzy się. A no próbuję ponieważ na własnej skórze odczuwam 30 letni kontakt ze sportem. A jak to powiedział kiedyś mój nauczyciel "dobry aikidoka to żywy aikidoka"....
Trenuję, czytam(czasem) i rozmawiam z uczniami, mistrzami, rodzicami na temat ogólnie pojętego sportu i co ?
TRAGEDIA i jeszcze raz TRAGEDIA ponieważ trenerzy, instruktorzy nierzadko z wieloletnim doświadczeniem zakładają, że ich młody podopieczny zostanie zawodowym aikidoką, karateką czy też koszykarzem( i nie mówię tu o zakupach w biedronce). A czy zostanie ? Oczywiście nie lub 1 na 1000 rozpoczynających swoją przygodę.
Co więc mnie przeraża ? a no fakt wąskiej specjalizacji i chęci uzyskania medalu, trofeum, wyniku kosztem zdrowia bo to przecież mało ważne. Ze strony rodziców próba wysyłania dziecka 6 razy w tygodniu na trening, często będącego w fazie intensywnego wzrostu. Ze strony trenerów wysyłanie na zawody, turnieje i inne bo przecież najlepszy i to nic że ma "skatowane" treningiem kolana, on przecież da drużynie zwycięstwo !!!
Powiecie mądrzy się. A no próbuję ponieważ na własnej skórze odczuwam 30 letni kontakt ze sportem. A jak to powiedział kiedyś mój nauczyciel "dobry aikidoka to żywy aikidoka"....
środa, 16 stycznia 2013
początek
Zaczęło się. Dlaczego ? Ponieważ minęło 20 lat jak wszedłem na ścieżkę zwaną Aikido . Być może to żaden powód ale 20 lat to cała masa ludzi poznanych na tatami i po za nim a Ci to z kolei wspomnienia te miłe i te mniej miłe. Zapewne wiele z tych chwil już zapomniałem, ludzi też więc już czas żeby zacząć pisać i nie zapomnieć.
Oczywiście nie chcę pisać jedynie o aikido choć tym zajmuję się na co dzień ale o wszystkim co mnie porusza.
Jeśli jesteście tymi z którymi dzieliłem lub dzielę swój czas podczas treningów, wspólnych stażowych wyjazdów i innych okazji będzie mi niezmiernie miło jeżeli dołożycie swoje 5 groszy do tych wspomnień.
Liczę na Wasze komentarze...
Oczywiście nie chcę pisać jedynie o aikido choć tym zajmuję się na co dzień ale o wszystkim co mnie porusza.
Jeśli jesteście tymi z którymi dzieliłem lub dzielę swój czas podczas treningów, wspólnych stażowych wyjazdów i innych okazji będzie mi niezmiernie miło jeżeli dołożycie swoje 5 groszy do tych wspomnień.
Liczę na Wasze komentarze...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
